Filozofia codzienności według Joanny z Manufaktury Splotów

(s a m o t n o ś ć)

Jej, jak ja się cieszę, że już piątek, tak bardzo, że bez potrzeby wstałam o szóstej, by szybciej już był.

Kilka osób prosiło mnie wiele razy, bym napisała coś o samotności. Czekałam na odpowiedni moment, bo lubię tu pisać tylko o tym co własnie sama przeżywam.

Ja zawsze odróżniam bycie samą od bycia samotną.

Teraz przeżywam bardzo często to pierwsze, ale znam też uczucie prawdziwej samotności. Takiej co każdego wieczoru aż boli w kościach.

Stanisław Lec mówił, ze najgorszą samotnością jest ta we wnętrzu człowieka – tak to czułam, gdy zostałam sama z dziećmi po wielu latach małżeństwa.

Zewnętrznie było wokół mnie zawsze sporo ludzi, życie toczyło się w towarzystwie. Ale wewnatrz siebie byłam potwornie samotna: bo zdana tylko na siebie, bez wsparcia, z przerażającą każdego dnia myślą, że gdyby mi się powinęła noga – znikąd pomocy. Do dziś pamietam ten lęk. I może dlatego dzisiejsza moja „samotność” mnie nie smuci, raczej jest rodzajem czyszczenia duszy, stanem radosnego oczekiwania.

Samotność i oczekiwanie sprawiają, że stajemy się bardziej surowi dla siebie samych. a łagodniejsi dla innych: i jedno, i drugie – mam wrażenie – sprawia, że mam lepszy charakter.

Tak powtarzam za Nietzschem i obserwuję to każdego dnia u siebie. Bo gdy już kończy się czekanie, jak dziś właśnie, to każdą minutę razem wykorzystujemy na pełne bycie ze sobą, bez marnotrawienia swoich uczuć i czasu.I teraz niech każdy, któremu wydaje się, ze jest samotny, zastanowi się, czy to stan „jestem sama”, czy może „jestem samotna”. I niech pamięta, że każdy z nich kiedyś się kończy. Szczęśliwie.

Joanna Matusiak „MANUFAKTURA codzienności”

 

Kiedy na instagramie napisałam do Joanny czy udzieli mi na bloga wywiadu w myślach już miałam cały tekst opisujący tą niezwykłą osobę. Chciałam tak wiele o Niej napisać … jednak kiedy usiadłam do napisania tego tekstu, poczułam pustę w głowie, ale i spokój. To był znak, że nie potrzebne są zbędne słowa  z mojej strony … po przeczytaniu wywiadu zrozumiecie co miałam na myśli … Joanna to spokój. To mentor. Joanna to mądrość. Joanna to dobro w czystej postaci. Czuję wdzięczność, że w wirtualnym świecie miałam przyjemność Ją poznać i być częścią Jej codzienności.

Poznajcie Joannę Matusiak autorkę książki ” Manufaktura codzienności”, Ambasadorkę Łódzkiego, trenera biznesowego, która na profilu instagramowym manufaktura_splotow (tu) oraz facebookowym (tu) dzieli się z nami swoją codziennością, w której celebruje zwykłe, dobre życie.

1. Joanno, codziennie raczysz swoich obserwatorów na instagramie pięknymi myślami, dzielisz się z nimi, sprawiasz, ze czeka się na każdy Twój post, by odnaleźć w nim ukojenie, wyciszenie, wdzięczność. Jak to się stało, że postanowiłaś być mentorką (myślę, że mogę użyć tego słowa) dla swoich instagramowych obserwatorów?

Hihi 😊 nigdy tego nie postanowiłam, ba – nigdy nawet nie myślałam, że mogę być jakimkolwiek drogowskazem dla innych.  Może to wynikało z tego, że w moim życiu prywatnym nigdy nie byłam kimś takim dla nikogo chyba ? ja zawsze żyjąca pod prąd, inaczej niż inni, zawsze raczej wyśmiewana niż naśladowana, zawsze traktowana z lekką pobłażliwością jako ta „zawsze uśmiechnięta, zawsze zadbana, zawsze z dziwnie urządzonym mieszkaniem, z dziwnymi radykalnymi dość poglądami na życie”
Ale wracając do pytania – nie mam pojęcia jak to się stało , po prostu to był jakiś nieuświadomiony proces, który zaszedł bardziej z flow niż z jakiegokolwiek zamysłu.

2. Manufaktura Splotów ma już 7 lat. Jak wspominasz te 7 lat zycia wśród kłębków, drutów i bólów palców, które nieustannie dziergają nowe cuda?

Bardzo dobrze. Wręcz jestem zadziwiona, że po pierwsze to już 7 lat a po drugie, że ja od ponad 5 lat mam wciąż, nieustannie zamówienia na miesiące w przód.
Manufaktura splotów dała mi ogromnie dużo szczęścia w moim życiu.  Głównie dlatego, że mogę dzięki niej pracować w domu . To mi daje prawdziwy spokój i szczęście. Bo ja jestem i zawsze byłam trochę taką gospodynią domową z zamiłowania. Lubię takie życie. Choć przez wiele lat miałam prawdziwą karierę zawodową, pracę korporacyjną, którą bardzo lubiłam to z biegiem czasu widziałam się właśnie tu, gdzie jestem teraz. A to też powód do żartów wśród moich znajomych bo podobno wielka businesswoman stała się babcią w fotelu i z drutami 😉
Manufaktura też pozwoliła mi rozwinąć moją artystyczną połowę duszy, która zawsze we mnie była.

3. Z Manufakturą Splotów powstała „Manufaktura codzienności”. Powiedz, kiedy zrodził się pomysł zebrania myśli i wydania ich w postaci książki?

Znów musze napisać, że nie wiem, bo musisz wiedzieć, że  90% ważnych etapów w moim życiu zadziała się przypadkiem. Nie planowałam tego nigdy. Ba – nawet gdy dostałam tę propozycję to długo ją obśmiewałam jako nierealną i jakąś taką … z kosmosu a nie z mojego świata. Ale to mój mąż i moja przyjaciółka Ola sprowadziły ją na ziemię, uwierzyli i przekonali, że powinnam.

4. Czy planujesz ” Manufakturę codzienności” część 2?

Jak już wiesz z poprzedniej odpowiedzi – niewiele planuję hihi 😉
Nie wiem, czas pokaże, na razie chodzi mi po głowie pomysł na zupełnie inną książkę, dorasta we mnie.

5. Jak wygląda Twój dzień?

Każdy niemal mój dzień to takie zwykłe dobre życie
Wstaję dość wcześnie – na ogół 6.30-7.30. pierwsza godzina jest na kawę, czytanie, higienę – czyli totalnie dla mnie. Potem do 12.00 mam umowę ze sobą, że ogarniam wszystko co do zrobienia w domu, pakuje paczki, sprzątam, gotuję, dbam o rośliny. Dopiero potem zasiadam do swojej pracy – inaczej każda brudna filiżanka, kurz na podłodze czy sterta nie złożonego prania wciąż by mnie rozpraszały i odrywały od pracy. Kiedy pracuje się w domu potrzebna jest ogromna samodyscyplina  ja ją mam od dawna już wypracowaną – a początki kiedy odeszłam z etatu na własną działalność 16 lat temu były trudne – wszystko robiłam na ostatnią chwilkę 😊
Pracuję dużo – 8-12 godzin na dobę – w zależności od potrzeby, staram się od jakiegoś czasu nie pracować w niedzielę, nie sięgać po druty bo jakiś czas temu zauważyłam, ze frustruje mnie to, że pracuję każdego dnia w tygodniu.
Chodzę spać późno- w granicach 23.30-0.30 a przed snem znów zwykle czytam lub słucham podcastów. I praktykuję od lat niezmiennie wdzięczność za miniony dzień.

6. Przyznam się szczerze, że bardzo lubię Twoją codzienność uwiecznioną na zdjęciach. Masz niesamowity talent do nadawania magii zwykłym, prostym rzeczom. Jak odnajdujesz w prostocie piękno?

Czy ja wiem ? czy to magia ? czy może raczej patrzenie pozytywne  na te same rzeczy, na które patrzą inni każdego dnia ? Ja tego piękna tam nie odnajduję – ja ją zauważam.  Jeśli wyróżniam się czymś wyjątkowym to właśnie tym – potrafię widzieć zwykłe, codzienne rzeczy pięknymi. Potrafię zauważać w szarzyźnie dnia tysiące pięknych szarych  odcieni. Potrafię opisywać je słowami- choć ja przewrotnie uważam, że jeśli się umie patrzeć to i pisać 😉  – to znaczy patrzeć i być na tyle wrażliwym, by zauważać.
Sądzę, że największe piękno jest w prostocie codzienności , nie w fajerwerkach raz do roku. Za tę wrażliwość mogę być wdzięczna mojemu Dziadkowi, który pokazywał mi zawsze tylko takie zwykłe rzeczy wokół nas.

7. Chciałabym, abyśmy teraz porozmawiały o Twoim domu. Czy jego wnętrze wygląda tak jak sobie kiedyś zaplanowałaś? Nawet na zdjęciach czuć w nim ciepło  – to się nie zdarza w nowoczesnych wnętrzach. Mogę chyba powiedzieć, że to dom z duszą, prawda?

Jedyne co sobie zaplanowałam to tę duszę domu właśnie, zawsze każdy mój dom miał duszę w moim guście. Nie w gustach z czasopism czy instagrama. Dziś nasz  dom wygląda tak, jak dziś chcemy żeby wyglądał. Nie jestem fanką ciągłego przemeblowywania i zmian non stop – wydaje mi się , że taki styl wynika z braku pewności czego się tak naprawdę chce wokół siebie.
Zadziwia mnie, że ludzie twierdzą, iż nie lubią zmian w życiu a sami sobie te zmiany fundują co chwilkę.
Ja zanim dokonam zmiany to dość długo się zastanawiam jak ma być i czemu ma służyć. Zmiana dla samej zmiany mnie nie interesuje. Ani dla pięknych zdjęć na insta – bo to teraz takie czasy podobno – mnie szkoda na to czasu – przemeblowania i sprzątanie po nich są bardzo czasochłonne hihi 😉 a ja mam tyle fantastycznych rzeczy do zrobienia każdego dnia, wolę wsiąść na rower czy iść na spacer niż szurać meblami
W naszym domu jest to co lubimy. Miejsce dla roślin i kotów, miejsce dla ludzi na ich ulubione aktywności. Nasz dom musi być przede wszystkim funkcjonalny dla nas, wygodny, nie możemy potykać się o sprzęty czy dekoracje ani uderzać w głowę o lampy czy wiszące donice. Lubimy od zawsze naturalne materiały i takimi się otaczamy, wbrew modom na wszechobecną biel. Lubie eklektyzm – nie tylko  jeden styl mnie zachwyca ale wybrane elementy każdego.

8. Jesteś współautorką projektu warsztatów „Zwykłe dobre życie” jaka jest idea tych warsztatów i na czym one polegają?

To nasz ukochany projekt, który jest spełnieniem marzeń moich i Oli. Myślałyśmy o tym od dawna  właśnie minęły dwa lata od pierwszych warsztatów.

W zamyśle i praktyce to warsztaty dla kobiet wyłącznie by wspierać i rozwijać, wzmacniać  ich pozytywną pewność soiebie, radzenie sobie z trudami w obszarach relacji, kariery, pewności siebie i takich ważnych elementów życia koiety jak uważność czy wdzięczność. Od roku trudno nam z Ola zgrać terminy ale mamy już chyba ugruntowaną tradycję wyjazdów w grupie kobiet w Tatry – dwa razy do  roku poza sezonem jedziemy tam by wzmacniac się wzajemnie, poznawać lepiej siebie, cieszyć się towarzystwem przepięknych kobiet w trakcie górskich wycieczek. Właśnie z początkiem października po raz piąty spędzimy tam pięć intensywnie kobiecych  dni

9. Joasiu, czym dla Ciebie jest szczęście?

Trudne pytanie  –
Szczęście to stan nie przewidywalny, nie do zaplanowania, często też nie zauważany prze ludzi.

Szczęście to drobinki
Ślad w duszy
Dla mnie szczęściem jest dobre życie – dobre dla mnie, nie dla obserwatorów
Świadomość miłości w moim życiu daje mi szczęście, wdzięczność daje mi szczęście, daje mi je też możliwość życia tak, jak lubię

10. Ostatnio każdego mojego rozmówcę pytam o plany na przyszłość – co chciałabyś robić za 10 lat i jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość?

Na najbliższą przyszłość chcę utrzymać dzisiejszy status quo – by w moim kręgu było jak najwięcej ludzi i rzeczy, wydarzeń, które mnie inspirują
Za 10 lat chciałabym być tak samo spokojna i zwyczajna jak dziś. No  i zdrowa tak samo.
Reszta wydarzy się sama. Bardzo przyjemnie dech zapiera mi myśl jak wiele się do tego czasu wydarzy ale też i to jak wiele się nie wydarzy – jak wiele się nie zmieni.

Dziękuję za rozmowę.

( n a . k o n i e c )

Jestem kompletna. Tak. Bo mam wokół siebie bliskich mi ludzi.

Jestem kompletna, bo dane mi jest kochać i być kochaną. Mam swój bardzo mały świat, swoje ulubione zwierzęta i rzeczy, mam dom, nasz azyl – nieidealny, ale dla nas najlepszy, najwygodniejszy.

Mam nasze wspomnienia i nasze ukochane miejsca.

Jestem kompletna, bo mam nasze życie.

 

 

Rozmawiała: Aleksandra Piliponis-Sołoducha

Zdjęcia: Joanna Matusiak

Cytaty pochodzą  z książki: „Manufaktura codzienności”

Dodaj komentarz

Close Menu