Odnaleść swoją duszę w obrazach Sylwii Gizy

O malarstwie, marzeniach i zwykłym życiu rozmawiam z absolwentką architektury wnętrz, malarką, matką i niezwykłą kobietą – Sylwią Gizą autorką bloga sylwiagiza.blogspot.com.

Pamiętam kiedy po raz pierwszy  spotkałyśmy się … w naszych rodzinnych Tarnowskich Górach, gdzieś pomiędzy foodtrackami a tłumem ludzi wypatrzyłam cudownego bulldoga angielskiego wraz z dwojgiem młodych właścicieli. Wtedy nie wiedziałam, że Sylwia jest artystką. Kilkakrotnie wpadałyśmy na siebie gdzieś przypadkiem, przelotem, jednak prawdziwą Sylwię odkryłam patrząc na Jej obrazy, podczas oprowadzania po Jej pracowni w Tarnowskich Górach na instagramie.  Patrząc jak powstają obrazy Sylwii  mam ochotę zwolnić i zawiesić wzrok obserwując jak maluje, jak pióro i tusz ruchem pewnej ręki tworzą portrety kobiet z namacalną duszą … Obserwować Ją to wielka radość i przywilej.

Poznajcie Sylwię Gizę, tarnogórską artystkę, która na instagramowym profilu (sylwiagiza) przedstawia tajniki pracy i dzieli się zwykłym, prostym a jednocześnie magicznym i niesamowitym życiem.

Sylwio, na początek pytanie, które zapewne wszyscy Ci zadają: od zawsze chciałaś malować?

„Zawsze” to takie dość szerokie pojęcie… Kiedy byłam dzieckiem nie potrafiłam usiedzieć  „nic” nie robiąc. W ręku – ołówek, igła, szydełko… i można by tak wymieniać bez końca. Siadałyśmy z Mamą… ja na kanapie, Ona w fotelu… przy jednym z aktualnych seriali i dawałam upust mojej wyobraźni, stół zawsze pełen  akcesoriów, nici nieraz wyłaniające się zza poduszki a ileż to razy igła się zdarzyła  😀 Teraz doceniam ten wspólny czas… Wydaje mi się, że świadomie zaczęłam podchodzić do sztuki dopiero w wieku 25 lat… myślę, że wtedy zaczęła się dorosłość, określenie samej siebie… swoich potrzeb… i jeśli liczyć „ od zawsze” właśnie od tego momentu – to tak- od zawsze chciałam malować.

 

Przewodnim motywem Twoich prac są portrety – dlaczego?

Człowiek i natura są niepowtarzalne. Noszą w sobie tajemnice, które można odkrywać bez końca. Lubię to robić. Tworzyć własną opowieść…

Zachwycasz nas obrazami kobiet, skąd biorą się pomysły? Czy to wyłącznie Twoje własne fascynacje czy może szukasz inspiracji wśród znajomych?

Żadna z moich Kobiet nie jest postacią realną… oczywiście inspirują mnie pewne wizerunki, które po części kreują moją sztukę jednak nigdy nie chciałam stworzyć rzeczywistego portretu. Wyjątkiem są obrazy na specjalne zamówienie.

 

Co Twoja sztuka oznacza dla Ciebie?

Dla mnie samej jest to możliwość odkrywania i poznawania. Wyobrażam sobie duszę, spojrzenie i  buduję dla nich świat… na płótnie, papierze… szpachlą, piórkiem… kolorem i czernią. W tym momencie mojego życia mogę już powiedzieć, że sztuka jest nierozerwalną częścią mnie i jest moją towarzyszką każdej nocy i za dnia.

Proszę pomóż moim czytelnikom zrozumieć pracę artysty i opowiedz w jaki sposób pracujesz?

Teraz życie jest podporządkowane mojej Najważniejszej… <3 Dobrawa chodzi do żłobka od poniedziałku do czwartku na 6 godzin i to jest właśnie czas, który wykorzystuję na pracę… oczywiście oprócz pracowni mam jeszcze inne zajęcia dlatego czas do mojej nowej wystawy się wydłuża… Jeśli nie mam możliwości sięgnąć po płótno i olej staram się pracować z piórkiem – tak narodziły się grafiki, olej wymaga czasu… miejsca. Z tuszem mogłam pracować w domu kiedy Dobrawka spała. Czasem sytuacja sprawia, że wypływa nowa sztuka… wszystko ma swoje miejsce i czas…

Gdybyś określiła się w 5 słowach – jakie one by były?

Mateusz nazwał mnie upartą artystką…:) optymistka, konsekwentna, punktualna, domatorka

Pamiętasz swój pierwszy sprzedany obraz? Swojego klienta? Jakie to było uczucie?

Bardzo pozytywne 🙂 Zanim zaczęłam pokazywać swoje obrazy oczywiście gromadziłam je w  przysłowiowej szafie, więc jak najbardziej cieszy mnie kiedy obraz trafia do osoby, która ceni sztukę, tym bardziej spod mojej szpachli… każdy lubi być doceniony, tak ciepło i motywująco na serduchu się robi.

Jakim miastem dla artysty są Tarnowskie Góry?

Tarnowskie Góry szczerze kocham miłością nieocenioną. Jako Artystka, Matka i po prostu Człowiek. Rankiem otwieram moje okno… miejski gwar, dyskusję przechodniów… zapach kawy i… przyjaźni. Mamy miasto, w którym sztuka jest ważna. Ważna jest lokalność produktu… zwróćmy uwagę, że nie tylko obraz jest sztuką… muzyka, nasi przedsiębiorcy, rękodzielnicy… wszyscy tworzymy nawzajem wspierającą się społeczność targnogórską… to jest Sztuka, której nie można kupić.

Kiedy planujesz kolejny wernisaż?

Obiecuję, że jak tylko będę miała ustalony termin napiszę do Ciebie Olu jako pierwszej 🙂 Jeśli  zaplanuję jakiś czas to pojawia się inny projekt, który muszę zrealizować wcześniej ( tak jak teraz… jednak będzie to coś wyjątkowego ). Tak na prawdę… ciągle mam dwa obrazy, które są w mojej głowie i postanowiłam że nie zrobię wystawy bez nich… jeszcze chwilkę poproszę 🙂

Na koniec naszej rozmowy zdraź nam co chciałabyś robić za 10 lat?

Chciałabym stać na moim dachu w przepięknie powiewającej sukience i czuć ten sam zapach… kawy i wiatru.

 

 

ROZMAWIAŁA: Aleksandra Piliponis-Sołoducha

ZDJĘCIA: Sylwia Giza

Dodaj komentarz

Close Menu